Slider

Chwila cierpliwości...

Kirowskie - tradycja i propaganda


W roku 1854  wojna krymska wchodziła w decydującą fazę, a na półwyspie krymskim niczym podczas desantu w Normandii w głąb carskiego imperium wgryzał się 60-tysięczny kontyngent wojsk brytyjsko-francusko-tureckich. Trzydziestocztero letni wówczas Nikołaj Putiłowicz miał już nadwątlone zdrowie i pracował spokojnie w korpusie inżynieryjnym stawiając rozmaite obiekty fortyfikacyjne. Do dziś nie dowiemy się kto konkretnie wskazał go jako nad wyraz utalentowanego organizatora i inżyniera. Zachowała się jednak historia która mówi o tym jak zwrócił się do niego Wielki Książe - Możesz Putiłow, dokonać niemożliwego? Zbudować flotyllę kanonierek  do obrony Kronsztadu? Pieniędzy w skarbcu nie ma - oto moje własne dwieście tysięcy.

Tu już z orderem za zasługi w czasie wojny krymskiej.

Nikołaj Putiłow dokonał niemożliwego i już w maju 1855 pierwsza partia 35 kanonierek została zwodowana. Dalej w ówczesnej części Rosji, którą dziś nazywamy Finlandią, Putiłow przejął kilka zakładów hutniczych, gdzie rozwija hutnictwo wysokojakościowej stali. To kieruje go w stronę przemysłu metalurgicznego i ciężkiego. Zakłady przez niego założone produkują nie tylko stal ale i maszyny, w tym wojskowe. Mordercza zima która skuła imperium w 1867, była kolejną próbą dla tego przedsiębiorczego człowieka. Mrozy były tak tęgie, że importowane szyny pękały i kraj został sparaliżowany brakiem transportu. Wyzwanie było jeszcze większe, zlecenie na produkcję szyn dostał w pierwszych dniach stycznia. I znów jego szczęśliwa gwiazda oraz umiejętność zarządzania ludźmi i twardy charakter pozwoliły mu osiągnąć sukces. Dzięki opracowanym przez niego na potrzeby tego zlecenia nowatorskim systemie walcowania trójzmianowego już w niespełna dwadzieścia dni później pierwsze szyny opuszczają jego zakład. System był tak wydajny, że zastosowano go podczas ewakuacji całego przemysłu ciężkiego w czasie II-giej wojny światowej kiedy, otwierano prowizoryczne fabryki na uralskich bezdrożach.

Widok na zakłady Putiłowskie.

Założone przez Putiłowa zakłady były najpotężniejszymi fabrykami metalurgiczno - maszynowmi w Rosji i trzecimi na ów czas w Europie ( po Kruppie i Armstrong'u).  O wadze jego zasług dla Rosji świadczy fakt iż kiedy ten wielki inżynier i przemysłowiec umarł w 1880 trumnę z jego ciałem niesiono  przez ponad 20 kilometrów ulicami Sankt Petersburga a specjalnym dekretem Aleksander II zezwolił na pochówek w grobowcu Piotra i Pawła - zarezerwowanym wcześniej tylko dla carskiej rodziny.

Stworzone przez Putiłowa zakłady po jego śmierci nie podupadły tylko dalej się rozwijały. W sukcesie zakładów miał również udział  nasz rodak Ignacy Jasiukowicz który kierował przez 25 lat firmą zakładając huty i tak sprawnie nimi kierując że pomnożył majątek przedsiębiorstwa z 6 do 47 (!) mln. rubli

Zakłady Putiłowskie nazwane tak na cześć ich założyciela, w zmienionym rewolucją nowym ustroju szybko awansowały do nazwy Krasnyj Putiłowiec. W 1934 przemianowano je na cześć  wybitnego partjnego działacza Siergieja Mironowicza Kostrikowa, znanego bardziej pod pseudonimem Kirow. Jego talent oratorski sprawiał, że nieraz zbierał większe brawa od Stalina. Ta różnica w brawach (standardowe trwały 5 minut, on często zbierał 10-cio minutowe) nasiliła niechęć Stalina do jego osoby i sprawiła, że Kirow zginął zastrzelony, a zamachowiec i inni podejrzani również zostali rozstrzelani w wielkiej czystce - ot czasy stalinowskie. Kirow miał jednak mniej szczęścia od zasłużonego Putiłowa i został pochowany w murze kremla a nie w pięknym grobowcu.

Zegarki które możecie obejrzeć poniżej - Kirowskie nie zostały jednak wyprodukowane w dawnych zakładach putiłowskich! Ot takie zagmatwanie, które jeszcze nie raz będzie nam towarzyszyć w poznawaniu historii przemysłu zegarkowego w Rosji i Związku Radzieckim. Nie zawsze bowiem to co się kojarzy z nazwą fabryki było w niej produkowane. To tak jakby zakłady Ursus zamiast traktorów produkowały czołgi dla Bumaru a fabryka autobusów w Sanoku nazywała je Ursus. Nielogiczne ale bardzo charakterystyczne dla Związku Radzieckiego. Sama postać nieżyjącego, a przez to bezpiecznego dla władz, Kirowa doczekała się wielu zakładów, miast i propagandowych celów ochrzczonych jego przydomkiem. Uważni czytelnicy bloga wiedzą, że zegarki te powstały w Pierwszej Moskiewskiej Fabryce Zegarków im. Kirowa - opisanej tutaj. Co widać najlepiej na tarczy zegarka w wersji białej. Cały jednak wstęp o zakładach putiłowskich przyda nam się do snucia niezwykle ciekawych historii rozwoju produkcji zegarków w czasie II wojny w fabrykach (m.in. Putiłowskiej) przenoszonych za Ural.

A teraz -Kirowski'e - pierwszy model to bardzo charakterystyczny typ, koperta z racji wyprofilowanych uszu nazwana "krab"  no i kolorowy ring wokół tarczy. Niestety trudno utrafić te modele w dobrym stanie choć jest sporo wariantów kolorystycznych - jednak i ten mnie cieszy.


Rysy na tarczy świadczą o prymitywnym zdejmowaniu wskazówek bez odpowiedniego przyrządu.




Kirowski na biało - przewrotnie dodałem do niego biały pasek, absolutny odjazd do letniego garnituru.






Niestety dalej nie mogę opisać tych zegarków z prostego powodu -żeby je poznać trzeba ich posłuchać. Słowa nie opiszą jak doskonale chodzą i ładnie "grają" ich werki.

I na koniec abyście docenili jak piękne maszyny to są w stanie NOS (New Old Stock - nie noszone ze starych zapasów) fotografia za zgodą Philla z jego kolekcji:

W doskonałym stanie zachowany Kirowski, tu rzadka wersja z czerwonym ringiem.

Przepiękna koperta typu krab w złocie.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza