Slider

Chwila cierpliwości...

Tykał dalej - lato '44

Dziś 1 sierpnia - za oknem 26 stopni, upalny letni dzień, o 17-stej zabrzmią syreny i niejedna osoba w Warszawie przystanie - rocznica Powstania Warszawskiego. Zawsze się zastanawiam jaka atmosfera napięcia i podniecenia wisiała w powietrzu tamtego dnia. Wiele osób, nie tylko powstańców, wyszło wtedy po raz ostatni ze swojego domu by być uniesionym w zamieszaniu następnych kilkudziesięciu dni i wojennej zawieruchy. Mówi się że wychodzili jak stali, część z nich zapięła również na rękach zegarki.

W miejskiej walce zdarzały się chwile niezwykłe gdyż szczególny stan walki i ludzi poddanych ogromnej presji, emocjom sprzyja takim chwilom. Wielu z Powstańców swoje wspomnienia zapisało. Dziś na blogu taka właśnie chwila którą zapamietał p. Andrzej Płoński ps. Kajtek - oddajmy głos jego wspomnieniom:

"....wtedy, jak huknęło, tośmy jeszcze nie wiedzieli, kto żyje, kto nie żyje, bo akurat stałem w drzwiach i podawałem kubeł komuś, już nie pamiętam, kto stał następny, i wyrzucił nas impet wybuchu na schody i spadliśmy pół piętra na dół. Trochę się potłukliśmy, ale nic specjalnego się nam nie stało. Tak że po jakiejś chwili, jak opadły chmury pyłu i wszystkiego, polecieliśmy na strych, bo brakowało nam tych dwóch. Ale nie żyli już. Byli przysypani pyłem. To jest charakterystyczne właśnie w takich momentach, bo to wiadomo, że jak jest przysypany pyłem, to już nie żyje. I jedna rzecz, do dziś nie mogę tego zapomnieć, wziąłem „Jacka” za ręce, żeby go wyciągnąć stamtąd, i coś cyka. Patrzę – zegarek mu chodzi na ręce. Chłopak nie żyje, a zegarek przeżył. To są momenty, które naprawdę człowieka poruszają. No cóż, zegarek – mechanizm nieduży, musiało go ominąć. Wywlekliśmy tych biedaków i potem leżeli na skwerku na Mokotowskiej 39. Na podwórku ich pochowaliśmy. I tam się przenieśliśmy, bo mieszkanie jakieś było wolne na trzecim piętrze w oficynie. Tam mieszkaliśmy do momentu zdobywania małej PAST-y na Piusa. "

Cała opowieść dostępna jest tutaj

Dziś o godzinie siedemnastej spiesząc się do domu po robocie, z zakupami w plastikowej siatce, spoceni i zmęczeni po całym dniu, nawet jeśli nie chcemy się zatrzymać na dźwięk syreny, to choć w myśli ściśnijmy ręce tym chłopcom i dziewczynom którzy wtedy wybiegli walczyć.

Kadr ze spotu "Zatrzymaj się. Oddaj hołd Powstańcom Warszawskim"




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza