Slider

Chwila cierpliwości...

Brud, syf, malaria - czyli czyścimy samodzielnie kopertę

Zegarki, opisy marek czy nawet rozmowy o zegarkach, do którego to cyklu niedługo powrócę, to nie wszystko. Kidy nabyliśmy już zegarek, dotarł do nas i wyjmujemy go z koperty nie raz czeka nas przykre rozczarowanie - jaki on brudny!

Brud jest rzeczą którą można, a nawet trzeba z zegarka usunąć. Niestety, o czym w zasadzie mało kto wspomina zegarek może jeszcze najzwyczajniej w świecie śmierdzieć. Dziwicie się?
Jestem osobą niepalącą i na zapach papierosowego dymu mocno wyczuloną. Bywa jednak tak i nie są to sporadyczne wypadki, że cały zegarek, koperta, co gorsza pasek są przesiąknięte dymem i skwaśniałym stężonym papierosowym odorem. To gorsza wersja, bo o ile kopertę pocztową wyrzucamy to z zrobić z zegarkiem? Pasek najlepiej wymienić, ewentualnie całość zwyczajnie spróbować wywietrzyć kładąc na półce (nie w zamkniętych miejscach - szuflada, pudełko, etui odpadają i też przejdą smrodem) i liczyć na to że część zapachu wywietrzeje.

To porada pierwsza, jednak dzisiejszy wpis będzie przede wszystkim o czyszczeniu "mechanicznym" z brudu. Kupując zegarki używane musimy sobie zdawać sprawę, że tylko u nielicznych sprzedawców są one wcześniej czyszczone, czasem chromowane, polerowane czy przeglądane przez zegarmistrza. Zazwyczaj zegarek jak leżał tak trafia do wysyłki. Przedtem jednak często przez wiele lat, a nawet dekad, był na czyjejś ręce noszony w słońcu, pocie, pyle. W zakamarki koperty, szczeliny bransolety, moletowanie koronki wgryza się specyficzna mieszanina, zwykłego brudu.

Moja tolerancja w tym miejscu się kończy ten zegarek jest mocno brudny, tu widok tuż przed czyszczeniem, zwróćcie uwagę na zapieczony brud w prawie każdym miejscu koperty.
Jeśli nie jesteśmy tylko kolekcjonerami i zegarem zamierzamy nosić zapewne zdając sobie sprawę z takich "zanieczyszczeń" chcielibyśmy mieć zegarek czysty. Dziś będzie właśnie o tym jak domowymi sposobami, bez specjalnych narzędzi i umiejętności oczyścić zegarek.
Na warsztat trafił dziś kolejny Orient, którego stan był co najmniej urągający przyzwoitości. Jeśli mówimy o czyszczeniu zegarka mechanicznego możemy oczywiście oczyścić go z zewnątrz bez większej ingerencji do środka, jednak nie będzie to dokładne i wystarczające. Nie oznacza to, że doktrynalnie z każdym egzemplarzem musimy udać się do zegarmistrza - jeśli jego stan techniczny na najbardziej podstawowym poziomie pozwala na jego używanie zajmijmy się nim sami w domu. Co przez ten stan minimum rozumiem? Tak naprawdę własną akceptację w jakiej kondycji zegarek jesteśmy gotowi nosić. Na swoim przykładzie podchodzę do tego tak: - jeśli szkiełko jest całe, lub ma minimalne rysy bardzo mi nie przeszkadzające - zostawiam je tak, oczywiście jeśli jest pęknięte - wymiana. Jeśli koronka nie jest szpetnie zdarta, nie jest wypadająca lub za mała - zostawiam. Jeśli mechanizm chodzi i nie ma problemów z datownikiem czy wskazówkami lub z dokładnością chodu - również zostawiam.

Nie twierdzę, że takie podejście jest słuszne, ale jestem zbieraczem i podchodzę do tego na poły ekonomicznie - przy ilości zegarków jakie w ciągu miesiąca nabywam nie mógłbym z każdym iść do zegarmistrza, choć szufladkę u niego mam stale zapełnioną kilkoma sztukami.

Co możemy zrobić sami? Całkiem sporo tylko trzeba do tego metodycznie podejść. Na początek jeśli zegarek ma założony pasek lub bransoletę zdejmujemy ją zwalniając trzymające ją w uszach teleskopy (najlepiej zrobić to ściągaczem do teleskopów choć przy odrobinie wprawy nie niszcząc niczego można to zrobić i innymi narzędziami - małym wkrętakiem, pincetą itp.). O tym jak zajmować się paskiem czy bransoletą będzie innym razem - dziś skupimy się na samym zegarku. Mówimy oczywiście o zegarku mechanicznym.

Tani zestaw minimum - od lewej: klucz do kopert (nie jest najlepszy i nie zawsze go używam), lupa, ściągacz do teleskopów, wkrętak i pęseta.
Koperta zegarka może mieć różną konstrukcję - od kilku częściowych, z korpusem, ramką trzymającą szkło i deklem, po inne rozwiązania. Tak czy inaczej aby zając się brudną kopertą i deklem musimy serce zegarka - mechanizm, delikatnie wyjąć. W tym celu najpierw przyszykujmy sobie miejsce. Czemu to takie ważne? Otóż kiedy zaczniemy już mieć na stole drobne części a nie będziemy przygotowani do pracy może zdarzyć się szereg banalnych przygód mogących mieć fatalne konsekwencje. Otworzy się okno, po stole przebiegnie kot, upadnie nam drobny element po którym z beztroską przejdzie żona (w koszmarze z odkurzaczem) i wiele, wiele innych katastrof. Stąd polecam przygotować sobie blat, oświetlenie potrzebne nam narzędzia i pojemniki.

Odkręcamy dekiel - jeśli jest odkręcany, lub podważamy przy wciskanym. Najlepiej użyć klucza lub specjalnego nożyka. Takie narzędzia dostaniemy w najtańszym zestawie do amatorskiego zegarmistrzostwa np. na Allegro albo z czasem sami skompletujemy. Jeśli tego nie mamy możemy posłużyć się do odkręcania końcówkami suwmiarki, nożyczkami czy cyrklem lub gumową piłeczką. Da się tymi rzeczami odkręcić ale uwaga. Jeśli brakuje nam wprawy (a tak naprawdę nie napsuliśmy X zegarków wcześniej) to bądźmy bardzo czujni. Gniazda na obwodzie dekla są często płytko wytłoczone, wyślizgane, końcówka narzędzia nam się omyka, rysuje zegarek, wbija w rękę, ułamuje itd. Otwieranie nożykiem mocno zapieczonego wciskanego dekla może być jeszcze bardziej tragiczne bo ostrze nam omsknie się do środka mechanizmu...

Zatem jedna zasada - ostrożnie i z wyczuciem.

Kiedy dekiel mamy odkręcony odkładamy go na bok i delikatnie palcami lub pęsetą zdejmujemy gumowy oring (o ile był). W tym momencie zegarek w kopercie zazwyczaj trzyma nam mocowanie wkrętami do pierścienia dystansowego lub sprężysta blaszka czy tworzywowa ramka, oraz wszelkie wałki wychodzące na zewnątrz koperty (wałek naciągu, przyciski)

W Oriencie jest to wałek naciągu i przycisk szybkiej zmiany daty. Mamy tu pierwszy ważny krok - czyli spokojnie ocenienie jak konstrukcyjnie zostało rozwiązane zwalnianie wałka. Jeśli zrobimy to pochopnie, to albo sami mamy pół godziny do godziny rozkładania mechanizmu, albo gwarantowaną wycieczkę do zegarmistrza i jego pełne politowania lub złości spojrzenie. Wałek naciągu w większości rozwiązań przechodzi przez tzw. półbeczkę mającą wewnątrz kwadratowy otwór a w podtoczonym rowku po obwodzie trzymającą jeden koniec tzw. wodzika. Cały podzespół w dalszym połączeniu odpowiada za to, że po odciągnięciu koronki możemy ustawiać godzinę czyli kręcić wskazówkami. W zasadzie z punktu widzenia mechaniki jest to rodzaj sprzęgła. W mechanizmach o większym stopniu komplikacji jest to jeszcze połączone z ustawianiem kalendarza. Jeśli nieumiejętnie wyjmiemy wałek cały napięty przez poszczególne sprężyny i siły układ trafia szlag - do naszych uszu dochodzi ciche pstryk i już. Już czyli ponowne włożenie koronki jest ciężkie, nie chce zaskoczyć, wskazówek sie nie da ustawiać a wałek zamiast odciągania wypada. Naprawa gwarantuje zdejmowanie wskazówek, tarczy, często kalendarza...

Sposoby mocowania wałka są różne, w starszych zegarkach była to mała śrubka. Jeśli spotkacie takie mocowanie robimy po pół obrotu wkrętakiem i za każdym razem próbujemy delikatnie czy już nie zwolniliśmy wałka. Najczęściej spotyka się tzw. tired tłoczkowy czyli mały wałeczek który należy wcisnąć np. końcem pęsety, jednocześnie wyciągając wałek. Są i inne rozwiązania i właśnie w Oriencie jest to trochę inaczej wykonane, gdyż po odciągnięciu koronki wyskakuje w tej części werku mała blaszka którą lekko naciskamy do dołu. 

Jeśłi się uważnie przyjrzycie to poniżej wałka wchodzącego w werk wystaje maleńka blaszka - właśnie ja trzeba w tym rozwiązaniu nacisnąć.
 UWAGA - wszystkie próby wyciągania wałka zaleca się robić przy odciągniętej koronce.

Zatem wałek mamy już wyciągnięty,  śrubki mocując werk delikatnie odkręcone i odłożone ba bok - pozostaje wyjęcie werku - najprościej na dłoń, z wyczuciem , bez wstrząsów. odkładamy na podstawkę lub na blat oczywiście wskazówkami do góry. W Oriencie zostaje do wyjęcia jeszcze tłoczek do nastawiania daty - małym pierścieniem seagera jest on zamocowany od wewnątrz, delikatnie aby nam nie "strzelił" go zdejmujemy i wyciągamu tłoczek, sprężynę, uszczelkę i podkładkę. 

Orient rozłożony, brud kopert nawet z tej odległości jest widoczny

na takim rozłożeniu widać z ilu części składa się mechanizm do szybkiej zmiany daty

Maleńki pierścień Seagera  który wchodzi w podtoczenie na końcu wałka od przycisku jest najbardziej mozolny do zdjęcia

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani do brudu gromadzącego się w zegarku - po prawej teleskopy, które siedziały w nim kilka, może kilkanaście lat, (nie sądzę aby dużo więcej), to akurat taki drobiazg wart wymiany.
Kopertę ogołoconą z wszystkich części oraz dekiel mamy gotowe do czyszczenia. Czyścić można na różne sposoby, inaczej to robi zegarmistrz, inaczej jak się ma myjkę ultradźwiękową a inaczej jak się ma umywalkę. W tej ostatniej opcji potrzebna jest nam wykałaczka, patyczek do czyszczenia uszu, szmatka, stara szczoteczka do zębów i jakieś mydło czy płyn do mycia. 

Najprostszy możliwy zestaw do czyszczenia, po lewej jakaś pasta polerska czasem przywracająca blask chromowanym czy stalowym kopertom, o ile nie są już bardzo starte.
Brud trzyma się w określonych miejscach - szukamy go i usuwamy szczoteczką i wykałaczką z gwintów dekal i koperty, krawędzi przy i między uszami, ringu przy szkle, okolic koronki, otworów, i ew. osłon po bokach koperty. Myjemy wszystko ciepła wodą, jak każdy inny metal - efekt w postaci spływającego brudy po prostu widać.

Zaczynamy mycie, przenosimy się do łazienki lub kuchni


Porządnie szorujemy, jak w zwykłym życiu - najbrudniej za uszami
Niektóre fragmenty koperty wymagają użycia wykałaczki, jeśli mokra nam się ułamała i stępiła to albo bierzemy nową albo jednym ruchem noża ją na nowo ostrzymy.
Zwykła ciepła bieżąca woda to podstawa, spłukujemy mydliny i brud


Jest różnica - koperta jest czysta, rysunek na deklu poprzednio czytelny przez wżarty brud nieco stracił ale wolałem go umyć. Pod wodę trafił też przycisk (uważamy aby nic nie wpadło do umywalki - najlepiej robić to podstawiając miskę pod kran) i delikatnie palcami umyłem uszczelkę - tez strasznie brudną.
Po umyciu pozostaje nam dokładne wysuszenie, nie tylko szmatką ale po prostu odłożenie w ciepłe miejsce (w zimie np. kaloryfer, latem np. pod lampę na biurku, nie z a blisko, czy na słoneczniony parapet). Kiedy jestesmy pewni że koperta jest sucha, szczególnie wewnątrz, oczyszczamy szkiełko (zegarmistrz robi to gruszką na powietrze) i powoli składamy całość w odwrotnej kolejności - na koniec wciskając wałek, sprawdzając że działa, delikatnie zakładając oring na dekiel i dokręcając. 

Przycisk czeka tylko na wciśnięcie pierścienia

To operacja wymagająca wyczucia, element jest naprawdę trudny w uchwyceniu
Przed składaniem możemy wykonać jeszcze zabiegi związane z delikatnym polerowaniem szmatka czy polerką z pastami. Jednak zabieg ten może znów nabrudzić -weźmy to pod uwagę.

Całość takiego pobieżnego mycia samej koperty zajmuje około 20 minut, a o ile przyjemniej się potem nosi czysty zegarek.

jeszcze tylko plastikowa ramka i zakręcamy. Pamiętajmy aby nie użyć zbyt dużo siły co mogłoby przeciąć uszczelkę.