Slider

Chwila cierpliwości...

Przy niedzieli - na bogato

Jak w tytule - jeśli na bogato, przy niedzieli to oczywiście płaski, elegancki zegarek. W takim zakresie wybierając spośród radzieckich czasomierzy mamy spory wachlarz marek i zegarków - doskonale znane Poljoty, Łucze, i np. Rakiety. Tak prezentował się zestaw odświętny:



Zanim będzie parę słów o samym zegarku chciałbym Waszą uwagę zwrócić na scyzoryk. Jest to najprawdziwszy scyzoryk jaki mam.

Po pierwsze - dziś scyzoryk kojarzy nam się z zachodnimi markami (Szwajcaria, Niemcy, USA), pięknie wykonanymi i pełnymi rozmaitych narzędzi. Jednak nie zawsze tak to wyglądało - moja wyobraźnia podpowiada mi że w czasach książkowego Tomka Sawyera scyzoryk mógł wyglądać właśnie tak.

Po drugie jest on dla mnie szczególny - wyszperany i wyżebrany od mojego Wujka na dnie starego ogromnego biurka w ciemnej piwnicy. Biurko było tak wielkie, że z moim ciotecznym bratem jako dzieciaki chowaliśmy się nie tylko pod nie ale i do niego - piękny ogromny mebel. Wyobraźcie sobie chłopięcą radość ze znalezienia takiego skarbu. Scyzoryk jest niewielki, ma dwa ostrza - to mniejsze ułamane. Ma wspaniałą okładzinę z półprzeźroczystej masy i jest po prostu scyzorykiem. Jak myślę scyzoryk to właśnie ten mi się pierwszy przypomina - wystrugane leszczynowe łuki, łódeczki, pocięte palce...

Co do zegarka to jeden z najprzyjemniejszych modeli Rakiety z wielu jakie mam. Po pierwsze jeden z moich ulubionych układów czyli dolna mała sekunda. Delikatnie zaznaczona podwójnym indeksem dwunasta, ładnie korespondujące z całością liternictwo o ogólna lekkość całego zegarka. Do modelu złotego dobrałem pasek a'la struś. Siostrzany model stalowy wkrótce zaprezentuję w innym zestawie. Całość poniżej:





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza